|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Drugiego lutego Michałek skończył roczek. Na tą okoliczność zorganizowaliśmy mu małe przyjęcie. Wszyscy zaproszeni goście dopisali.
Michałek początkowo był zawstydzony ale wkrótce rozbawiał wszystkich swoim słodkim śpiewem, ulubionym refrenem kolędy „Gdy śliczna Panna…”
Tort, prezenty, goście i miła atmosfera nie pozwalały mu się zmęczyć. Dzielnie wytrwał do późnych godzin wieczornych i pożegnał wszystkich gości.
Na kilka dni przed pierwszymi urodzinami Michałek zaczął dosyć sprawnie raczkować. Manewr ten pozwolił mu na przemieszczanie się w rejony do których wcześniej nie mógł dotrzeć. Pełen wrażeń przeszukiwał więc zawartości różnych szafek i „raj” jakim wydaje się dla niego pokój siostry, trochę zmartwionej tym faktem.
Niestety atak wirusa sprzed dwóch tygodni znowu dopadł Michałka i mamę, tym razem nie obyło się jednak bez antybiotyków dla obojga. Piękne zimowe dni spędzamy więc w ciepełku domowego ogniska i czekamy na aurę bardziej sprzyjającą spacerom.

Torcik, mama, siostra i kuzynka Wiktoria

- Ja jem pierwszy ;) Z tyłu ciocia Renata

Z kuzynką Basią, Timem i oczywiście Julia

a tu z babcią Danutą

kuzyn Tomek (chrzestny Michałka)

prawie wszyscy kuzyni - młodzież mniejsza i większa:)
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Żegnamy stary rok
- był trudny, może najtrudniejszy jaki nam przyszło przeżyć, jednocześnie szczęśliwy, bardzo szczęśliwy - urodził się Michałek. Były: rozłąka, płacz, radość i strach oraz szczęśliwe powroty. Moglibyśmy tymi emocjami obdzielić z dwie dekady, ale cóż musiało się to wszystko zdażyć w 2011 roku.
Mamy nadzieję, wierzymy że 2012 będzie pełny radości, miłości i szczęścia. Samych pozytywnych emocji. Czego i Wam życzymy.
I DUUUŻO ZDRÓWKA!!!!
Michałek, Julia, Ola i Paweł

|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Rok temu, na początku listopada dokonaliśmy pierwszego wpisu na tej stronie. Michałka nie było jeszcze na świecie, ale wiedzieliśmy, że urodzi się z ciężką i złożoną wadą serca. Postanowiliśmy walczyć o Niego. Przy ogromnym wsparciu i pomocy wielu ludzi udało się nam wyjechać do Monachium, gdzie Michałek się urodził i od pierwszych dni był pod opieką polskich i niemieckich lekarzy. Operacji i ratowania naszego synka podjął się Profesor Edward Malec. Dzięki niemu Michał żyje i może rosnąć będąc naszą radością.
Michał jest w tej chwili prawie 10-miesięcznym słodkim i radosnym dzieckiem. Zresztą nie znam takiego innego dziecka, które tak często by się uśmiechało. Od kilkunastu dni stabilnie siedzi i za nic nie chce się położyć, a swoje niezadowolenie mocno akcentuje głosem. Zresztą doskonale ostatnio wykorzystuje narzędzie płaczu, którego wcześniej nie znaliśmy. Może trudno w to uwierzyć, ale Michał prawie wogóle nie płakał od urodzenia.
Raczkować jeszcze nie chce, ponieważ operacje, wszczepienie rozrusznika i pobyty w szpitalu bardzo osłabiły jego mięśnie brzuszka jak również rączki, które nie są na tyle silne aby sobie mógł sam poradzić. Staramy się jednak pomóc mu i przywrócić w pełni siły poprzez zajęcia rehabilitacyjne i ćwiczenia w domu. Nasza Pani rehabilitantka chwali naszego maluszka za każdym razem i twierdzi, że jest coraz lepiej i Michałek nadrabia zaległości.
Michałek był zawsze niejadkiem, choć w ostatnim czasie trochę przytył i waży teraz ponad 8 kg.
W ostatnim czasie zaliczyliśmy dwa pobyty w szpitalu w Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach - Ligocie. Pierwszy pobyt nie był zaplanowany. Michałek niestety złapał infekcję objawiającą się ostrym nieżytem żołądkowym. Aby zabezpieczyć go przed groźnymi konsekwencjami odwodnienia oraz zagwarantować mu ochronę kardiologiczną musiał być hospitalizowany. Po kilku ciężkich dniach mogliśmy jednak wrócić do domu, ale tylko na chwilę, ponieważ już wcześniej mieliśmy wyznaczony termin pobytu na odziale kardiologicznym, w celu przeprowadzenia szczegółowych badań. Udało się je wykonać w ciągu 3 dni i z wielką radością wróciliśmy do domku.
Dotarła do Nas ostatnio informacja, że niemieckie wydanie magazynu "Focus" uznało Profesora Edwarda Malca za jednego z Najlepszych Lekarzy Niemiec 2011 r. Ranking sporządzono na podstawie publikacji naukowych, opini stowarzyszeń medycznych, a także rekomendacji stowarzyszeń pacjentów, grup samopomocowych, szefów placówek medycznych, ordynatorów oraz lekarzy posiadających własne praktyki.
Serdecznie gratulujemy Panie Profesorze.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Minęło już prawie 2 miesiące od operacji Michałka. W tym czasie wiele się wydarzyło. Michałek przeżył swoje pierwsze wakacje. Nie mogliśmy się doczekać, kiedy pierwszy raz będziemy mogli wyruszyć z nim w góry. Po odwiedzinach u naszej pani kardiolog i dobrych wiadomościach związanych z serduszkiem Michałka pojechaliśmy na zaproszenie rodziny do Jaworzynki w Beskidzie Śląskim. Spędziliśmy tam niesamowite chwile , rozkoszując się przyrodą, piękną pogodą, spacerami na świeżym powietrzu i leniuchowaniem na kocyku. Michałek był zachwycony gdy pierwszy raz, przy prażącym słoneczku mógł skorzystać z kąpieli w baseniku. Również fakt, iż na swojej drodze nie spotkał ani jednego komara był również znaczący dla jego i naszego dobrego nastroju. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i po 10 dnach musieliśmy zbierać się do domku. Dzięki temu wyjazdowi zauważyliśmy, że Michałek znakomicie czuje się w górach. Miał lepszy apetyt , lepiej się czuł i uśmiech nie znikał mu z twarzy.
W dniu 18 września w Kościele p.w. Najświętszej Maryi Panny w Oświęcimiu odbyła się uroczystość przyjęcia Michałka do Wspólnoty Kościoła. Wiązało się to z uzupełnieniem sakramentu chrztu świętego, gdyż Michałek po urodzeniu został już ochrzczony w szpitalu.
 
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Czas po operacji biegł bardzo szybko, tak szybko jak Michałek dochodził do siebie. Już w trzeciej dobie po zabiegu Nasz maluszek mógł opuścić oddział intesywnej terapii. Wyniki były zadawalające, choć sporadycznie potrzebne było wspomaganie tlenu, gdyż saturacja cały czas była jeszcza niestabilna.
Sobota i niedziela to "leniwy" czas na oddziale kardiologii. Mało pacjentów, na zewnątrz ciepło, aż chciałoby się wyjść do parku na specer. Niestet nie było to jeszcze możliwe. Michał mógł spokojnie dochodzić do siebie po trudach operacji. Intesywne inhalacje i pomoc Pani rehabilitantki bardzo w tym pomagały.
We wtorek, tydzień po operacji mogliśmy z Michałkiem wyjść na przepustkę, na noc. W środę z samego rana ropoczął się "magiel" badań kontrolnych - już wiedzieliśmy, że wypis to kwestia czasu. Jeszcze tego samego dnia wieczorem po otrzymaniu wszystkich wyników badań otrzymaliśmy wypis ze szpitala.
Postanowiliśmy wracać w sobotę rano. Czwartek był dniem, w którym pożegnaliśmy się z lekarzami: z Panem Profesorem Edwardem Malcem i Panią Doktor Katarzyną Januszewską oraz znajomymi z odziału. W piątek korzystająć z ladnej pogody, mogliśmy spokojnie pospacerować jeszcze z Michałkiem po jednym z licznych parków Monachium.
W domu przebywamy już przeszło tydzień i czas jaki spędziliśmy z naszym synkiem pozwala nam ocenić zmiany zewnętrzne jakie w nim zaszły po operacji. Jest przede wszystkim jeszcze bardziej pogodny, uśmiech nie schodzi mu prawie z buzi. Widać, że mniej się męczy i radość sprawia mu rozrabianie. Michałkowi poprawił się też odcień skóry na twarzy, rączkach i nóżkach - nie jest w tej chwili już tak bardzo ciemny, co świadczyło o dużym niedoborze tlenu we krwi. Gdyby jeszcze zechciał lepiej jeść... .
Możemy teraz trochę "odetchnąć". Kolejna operacja czeka Michałka ok. drugiego roku życia, czyli za półtora roku. Oczywiście będziemy cały czas pod kontrolą Naszej Pani Kardiolog i specjalisty od kontroli rozruszników. Nie możemy zapomnieć też o niedomyklaności zastawki trójdzielnej Michałka, którą Profesor skorygował podczas pierwszej operacji. Zastawka dalej ma drugi stopień niedomykalności, ale cały czas mamy nadzieję, że może się to poprawić.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
W poniedziałek 25 lipca Michałek miał cewnikowanie. Dzięki temu inwazyjnemu badaniu, któe odbywało się pod pełną narkozą, można była stwierdzić jak wygląda serce, jak rozwinęły się tętnice płucne. Lekarze zebrali informacje niezbędne do przeprowadzenia operacji.
We wtorek rano zawieźliśmy Michałka na blok operacyjny, pożegnaliśmy się z nim. Pani Doktor anestozjolog wzięła go na ręce, a on spojrzał na Nas swoimi smutnymi czarnymi oczami i zniknęli w sali operacyjnej. Całe szczęście wszystko odbyło się "planowo", Michałek wrócił na salę z bloku operacyjnego ok godziny 12.00. Oczywiście podłączony do respiratora, wydawało się że będzie szybko odlączony od tego urządzenia, bo już po godzinie ruszał nogami, ale wyniki nie były zadowalające, więc Profesor kazał postępowac ostrożnie i poczekać aż Michał ustabilzuje się całkowicie.
W środę od rana Michałek oddychał samodzielnie, miał podpięte wspomaganie tlenu i cały dzień był inhalowany. Można go było trochę umyć i ubrać w body. Niestety naszym zmartwienie jest niestabilna saturacja i zbierający się plyn w opłucnej. Mamy nadzieję, że uda się go pozbyć bez udziału drenażu. Pełni nadzieji czekamy co pokażą najbliższe dni.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Czas biegnie nieubłagalnie. Wydaje się, jakby to wczoraj opuszczaliśmy Monachium, a przyszło nam tu ponownie wracać.

Nasz Kochany Synek nawet nie spodziewa się kolejnych trudnych chwil, którym będzie musiał sprostać. Rozwija się doskonale, ostatnio nabrał niebywałej giętkości - prezentuje to "zajadając własne paluszki u stóp" - chociaż tradycyjne mleczko mu nie smakuje i trzeba się nieźle "nagimnastykować" aby przyswoił dzienną porcję kalori.
Michałek jest radosnym dzieckiem, czemu wyraz daje nader często obdarzając nas swoim pięknym uśmiechem. Najweselsze dźwięki wydaje podczas wygłupów swojej siostry, która codziennie stara mu się urozmaicać czas zwłaszcza podczas jedzenia. Cały czas jest bardzo aktywny, niektórzy mówią nawet, że widzą w Jego oczach "iskierki", co ma świadczyć o jego ruchliwości. Odkąd w miarę sztywno siedzi - to pozycja leżąca jest dla Niego zbyt nudna.

Z tym cięższym sercem czekaliśmy na termin drugiej operacji, wiedząć jaki długi jest czas rekonwalescencji.
Jeżeli chodzi o stronę finansową drugiej operacji w Monachium, to wszystko ułożyło się dosyć dobrze. Dzięki Waszej hojności ponad połowa kwoty z 21 152 euro potrzebnych na operację już po naszym powrocie w kwietniu była uzbierana: ponad 6 000 euro zostało na koncie w klinice, jako zwrot (okazało się, że poród na który wymagano kwotę 8000 euro, był o wiele tańszy). Ponadto na koncie Michałka w Fundacji Cor Infantis znajdowała się kwota prawie 28 000 zł. Były to pieniążki które przez cały czas naszego pobytu w okresie od stycznia do marca wpływały na konto Michałka. Na tą kwote składały się również pieniądze pochodzące za aukcji zegarka przekazanego przez Kardynała Stanisława Dziwisza, jak również z kombinezonu przekazanego przez Adama Małysza. Pieniądze z tych aukcji (prawie 15 000 zł) mogły zasilić konto Michałka dzięki bezpośredniemu wsparciu i pomocy Redakcji "Gazety Krakowskiej" i Fundacji Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy z Oświęcimia, którym za nieustanną pomoc i wsparcie serdecznie dziękujemy.
Mając taką sytuację wyjściową, brakującą kwotę czyli niecałe 30 000 zł dołożyły" Fundacja "Polsat", Fundacja Leszka Czarneckiego oraz Fundacja "Radia Zet".
Jeszcze raz Dziękujemy wszystkim za pomoc w zbiórce pieniędzy na operację. To dzięki Wam nasz syn ma szansę w przyszłości cieszyć sie zdrowiem na równi ze swoimi rówieśnikami.

Dwa tygodnie temu otrzymałem maila od naszego przyjaciela Adasia Ocyloka, który od samego początku wraz z rodziną zaangażował się w pomoc dla Michałka. Otrzymałem od niego link do tego utworu: Kołysanka dla Twardziela. Dzięki Adasiu za tą "Kołysankę" dla Michałka.
Do Monachium wyruszyliśmy we czwartek rano, aby po 12 godzinach zmagania się z deszczem i wiatrem zameldować się w Hotelu Fundacji Ronalda Mc'Donalda przy Klinice Grosshadern w Monachium. Mieliśmy szczęście, właśnie we czwartek zwolniło się jedno miejsce i mogliśmy z tego skorzystać. W Klinice w tej chwili przebywa łacznie z nami 6 rodzin z Polski.
Gdy tego samego wieczoru zasiedliśmy do wspólnej kolacji organizowanej przez pracowników Ronald Mc'Donalds Hosue, przysłuchiwaliśmy się rozmową toczonym przy stole. Dotyczyły one oczywiście chorych dzieci, przebiegu leczenia, tego jak przebiega rekonwalescencja po operacji. W tym momencie wszystko wróciło, wspomnienia te dobre i te złe, ciężkie dwa i pół miesiąca, które w okresie od stycznia do marca spędziliśmy w tym miejscu.
Następnego dnia rano gdy prześliśmy przez drzwi oddziału kardiochirurgii dzięcięcej na 9 piętrze Kliniki, wydawało się nam, że minął najwyżej tydzień od momentu gdy tu byliśmy. Nic się nie zmieniło, tylko rodzicie i pacjenci nie Ci sami. Przywitaliśmy się też z Profesorem Edwardem Malcem i Panią Doktor Katarzyną Januszewską.
Po załatwieniu formalności, Michałka czekał cały dzień badań. Dobrą wiadomość usłyszeliśmy po badaniu kontrolnym rozrusznika. Od ostatniej kontroli (26 maja) rozrusznik włączał się tylko przez 2 % czasu. Większość badań była przyjemna i Michałek dobrze je zniósł, po za pobraniem krwi, które niestety było dosyć traumatyczne. Potrzebna była do badań duża ilość krwi (5 fiolek), krew nie chciała lecieć. Trwało to wszystko dość długo i skończyło się na podaniu tlenu. Na szczęście po tym wszystkim Michałek zasnął, a nas wypuscili na przepustkę. Musimy wrócić na oddział w niedzielę (24 lipca) wieczorem.
Rano 25 lipca, Michałek będzie miał cewnikowanie serca - dzięki temu badaniu (odbywać będzie się przy pełnej narkozie) kardiochirurdzy będą mogli dowiedzieć się w jakim stanie jest serce, jego zastawki, jakie ciśnienie panuje wewnątrz niego. Informacje zebrane podczas badania pozwolą prawidłowo zaplanować operację, która będzie miała miejsce następnego dnia (wtorek 26 lipca).
Jesteśmy dobrej myśli, że wszystko przebiegnie dobrze i wkrótce wrócimy do domu szczęśliwi.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Już ponad cztery miesiące cieszymy się naszym kochanym synkiem i jego pięknym uśmiechem, od wczoraj wzbogaconym o pierwsze dwa ząbki.
Michałek waży teraz 5300 g, mamy nadzieję że jeszcze troszkę przytyje, bo druga operacja już wkrótce. Pod koniec maja otrzymaliśmy ostateczną kwalifikację. W Klinice uniwersyteckiej w Monachium musimy pojawić się 22 lipca, na 25 lipca przewidziane jest cewnikowanie, a operacja według planu ma być we wtorek 26 lipca.
Odkąd jesteśmy w domu odwiedzamy systematycznie różne poradnie lekarskie i lekarzy specjalistów. Michał ma wykonywane szereg badań, których wyniki są zawsze w normie. Generalnie wielu lekarzy czytając jego historię leczenia jest zaskoczonych, że tak małe dziecko przeszło tak wiele, a jednocześnie jest w tak dobrej formie i swoim rozwojem nie odbiega od rówieśników.
Nie oznacza to oczywiście, że nie ma problemów, one są i pewnie będą w przyszłośći, ale daje nam to nadzieję, iż mimo ciężkich pierwszych tygodni życia Michałka, teraz będzie lepiej. Chwytamy się tej nadzieji i patrzymy w przyszłość z optymizmem.
Pod koniec maja Michałek musiał przejść szereg badań kontrolnych w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach - Ligocie. W tym celu Michał został przyjęty na oddział kardiologii. Podczas 4 dniowego pobytu mieliśmy też kontrolę rozrusznika i bardzo ucieszyła nas informacja, że od ostatniej kontroli (jeszcze w Klinice w Monachium) rozrusznik włączał się tylko przez ok 4% czasu. Daje nam to nadzieję, że być może w przyszłości będzie można z niego zrezygnować.
Michałek jest bardzo aktywny, uwielbia wiszące zabawki, któymi lubi się bawić. Zaczyna też wydawać coraz zabawniejsze dźwięki, uśmiechy i chichoty szczególnie, gdy w pobliżu pojawia się jego ulubienica - siostra Julia. Jest w nią wpatrzony jak w obrazek.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|

Miinęło ponad trzy tygodnie od momentu gdy wróciliśmy do domu. Michałek cały czas ma sie dobrze, pomijając zwykłe problemy wieku iemowlęcego.
Jesteśmy pod opieką pediatry i oczywiście kardiologa dziecięcego. Podczas pierwszych badań kontrolnych wyniki Michałka nie odbiegały od tych przy wypisie z Kliniki. Choć z jedzeniem bywają problemy, to Michałek przybiera na wadze i w chwili obecnej waży ponad 700 gram więceje niż przy wypisie, czyli ponad 4,2 kg.
Staramy się żyć normalnie, ale rzeczywistość jest taka, że czasem zwykłe zachowania Michałka charakterystyczne dla wieku niemowlęcego wprowadzają w nas niepokój. Musimy przestrzegać troche podstawowych zasad higieny, każde przeziębienie, rota wirus lub inna infekcja jest dla niego w tym momencie niezwykle niebezpieczna. Więc wzmożone odwiedziyny rodziny czy znajomych musimy trochę stopować.
Otrzymaliśmy już kwalifikację na drugą operację. Do Monachium będziemy musieli pojechać w sierpniu. Dokładna datę poznamy w momencie gdy na koncie w Fundacji będzie uzbierana cała kwota na operację, czyli 20 500 Euro.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
W końcu w domu!!!
W czwartek 31 marca mogliśmy wyruszyć w drogę powrotną do Polski. Wyjechaliśmy wczas rano, tak by zdążyć przyjechać jeszcze przed zmrokiem. Michałek prawie całą drogę spał, budziliśmy go tylko co 4 godziny na jedzenie. Niewiele osób wiedziało o naszym powrocie, tak więc nasza Julia była mocno zaskoczona gdy zobaczyła nas w drzwiach domu. Nie widzieliśmy jej dwa i pół miesiąca, radości nie było końca.
Ale zanim opuściliśmy Monachium, Michał musiał przejść badania kontrolne. Wszystko potoczyło się błyskawicznie, a wyniki wszystkich badań były dobre. Nas najbardziej interesowaly stan zastawki trójdzielnej oraz praca rozrusznika serca. Lekarz kardiolog, który wykonaywał badanie USG i echo serca stwierdził, że domykalność zastawki trójdzielnej się poprawia i wg jego opisu domykalność 3 na 2 stopień, która była, jest w chwili obecnej bliżej 2 stopnia. Natomiast podczas kontroli rozrusznika dowiedzieliśmy się, że wszystko działa poprawnie, a rozrusznik przez ostatnie 2 tygodnie musiał się właczać tylko przes 18% czasu.
We wtorek przed odjazdem otrzymaliśmy wypis z oddziały G9. Mogliśmy w końcu opuścić szpital. Wróciliśmy tylko na chwilę, by odebrać recepty i pożegnać się z pielęgniarkami i lekarzami, którzy przez cały pobyt na oddziale opiekowali się Michałkiem. Pożegnaliśmy się również z Panem Profesorem Edwardem Malcem i Panią Dr. Katarzyną Januszewską. Chcieliśmy w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim lekarzom i pielęgniarkom za opiekę i pomoc. W szczególności Panu Profesorowi, który podjął sie tak trudnej operacji i dał szansę Naszemu Michałkowi, jak również Pani Dr. Januszewskiej, która cierpliwie znosiła setki naszych pytań i na każde odpowiadała. Mówimy wszystkim tylko " do widzenia", bo już za ok. cztery miesiące będziemy musieli wrócić, by kontynuować leczenie naszego synka.
 
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Nie pisaliśmy od dwóch tygodni, a od tego czasu wiele się zmieniło i miało miejsce kilka ważnych wydarzeń.
Właśnie dwa tygodnie temu zaczęły się ponowne problemy z zaburzeniami rytmu serca u Michałka. Nawrót tego problemu zmusił lekarzy do podjęcia decyzji o wczepieniu rozrusznika serca, który w przypadku występowania bloków serca będzie go wspomagał i regulował pracę serca. Była to trudna decyzja, ale w tej sytuacji jedyna. Pozostawienie Michałka bez tego wspomagania było zbyt niebezpieczne dla niego. Niestety wiązało się to z ponownym otwieraniem klatki piersiowej.
Dla nas było to wszystko przerażające, w sytuacji gdy jego ogólny stan był już bardzo dobry, sądziliśmy że będzie trzeba przechodzić to wszystko jeszcze raz. Mimo poważnej operacji Michał jeszcze raz nas zaskoczył. Jeszcze tego samego dnia oddychał samodzielnie i po tygodniu mogliśmy w końcu opuścić oddział intesywnej opieki, na którym przebywaliśmy w sumie 49 dni. Tak więc w końcu jesteśmy na zwykłym oddziale i możemy nocować razem z nim. Korzystamy również z innym przywilejów zwykłego oddziału i wychodzimy na przepustki. Do Monachium przybyła wiosna, więc staramy się korzystać z ciepłych dni.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Mijają cztery tygodnie, od momentu gdy przebywamy na odziale intensywnej opieki. Od czasu, gdy Michałek zaczął oddychać samodzielnie robił ogromne postępy. Z dnia na dzień jego stan się poprawiał. Było tak dobrze, że wydawało nam się, iż to tylko kwestia paru dni, gdy trafimy na zwykły oddział. Ale jak kiedyś napisałem - strach się cieszyć. Problem, o którym już prawie zapomnieliśmy znów powrócił - czyli zaburzenia rytmu serca. Więc teraz przez dłuższy czas rytm serduszka będzie pod czujnym okiem lekarzy. Zewnętrzny rozrusznik serca jest obecnie cały czas w pogotowiu, tak by w razie czego uregulował wszelkie zakłócenia. Tak naprawdę nie widać po Michałku jak ciężką drogę przebył i jak wytrwale musiał walczyć od momentu swoich narodzin.
Jest bardzo cierpliwym i spokojnym dzieckiem - tak naprawdę gdyby nie miejsce w któym się znajdujemy, to można by powiedzieć, że to całkiem zdrowe dziecko. Prawdę mówiąc sami woleliibyśmy czasem żyć w większej niewiedzy, wiedzieć mniej i z większym spokojem patrzeć na Michałka. Nasz spokój zaburza cały czas świadomość, jak chory jest Michałek i ile niebezpieczeństw związanych z jego chorobą może go spotkać, choć nie musi.
Od czasu gdy przebywamy na oddziale intensywnej opieki już siedem razy zmieniali się nasi sąsiedzi z pokoju. W tej chwili jest już kolejny, ósmy mały pacjent który będzie leżał obok Michałka - to mały Filip, który przyszedł na świat w sobotę i oczekuje na operację. Po za nami i rodziną Filipa przebywają jeszcze trzy polskie rodziny, mały Mateusz, Jakub i Oliwier, który przyszedł na świat po Michałku, a który pewnie wkrótce wróci do Polski.
Dziś przyjechała do nas pomoc w osobie Magdy, która wraz z naszymi przyjaciółmi z Libiąża pomaga nam od początku. Wprowadzi w nasze codzienne życie tutaj trochę świeżości i wsparcia, które z pewnością się nam przyda.
Pozdrawiam: Michałek, Ola i Paweł
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
W ostatnią środę (2 marca) minął miesiąc od narodzin Michałka. Niespodziewaliśmy się, że ten dzień może przynieść tyle zmian.
Od niedzieli u Michałka znów zbierały się wody w tkankach i przede wszystkim w opłucnej, na dodatek z badań krwi wynikało, że jest początek infekcji. Lekarze nie chcieli zakładać nowych drenów, skoro ostatniego pozbyliśmy się 3 dni wcześniej. Postanowiono, że będą walczyć farmakologicznie. Trwało to do środy, gdy ostatecznie trzeba było załążyć dren do opłucnej. Tego samego dnia popołudniu została podjęta decyzja o próbie rozintubowania Michałka. Baliśmy się bardzo tej próby, bo wiemy że jest to dla dziecka ogromny wysiłek. Na szczęście wszystko się udało i Michałek mógł w końcu, po raz pierwszy od 16 dni oddychać samodzielnie. Podobnie rzecz się ma z rozrusznikiem, którego Michałek potrzebował. Serduszko bije w tej chwili miarowo, choć zdarzają się momenty jego nieregularnej pracy, to nie ma potrzeby podłączania rozrusznika. Nie chcieliśmy o tym wszystkim pisać od razu, bo wiele razy przekonaliśmy się, że radość może być przedwczesna. Często niestety jest tak, że wykonuje się "dwa kroki do przodu, a potem krok w tył", po prostu strach się cieszyć. Ale dziś, po dwóch dniach jesteśmy trochę spokojniejsi. Choć wszystkie wyniki nie są jeszcze dobre, to ostatni tydzień to duży krok do przodu. Przyjdzie nam zapewne jeszcze troche pobyć na oddziale intensywnej opieki, ale otwarte oczy naszego synka i możliwość wzięcia go na ręce sprawiają, że z optymizmem patrzymy w najbliższą przyszłość.
Podczas naszego pobytu w Monachium, cały czas trwają akcje na rzecz Michałka. Leczenie naszego synka jest wieloetapowe i czekają go jeszcze dwie operacje w Monachium. Łączny koszt drugiej i trzeciej operacji, to kwota ok. 40 000 euro (ok. 160 000 pln). Dlatego nasi Przyjaciele z Fundacji Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy i Gazety Krakowskiej nieustannie nam pomagają organizując koncerty i aukcje, z któych dochód będzie przeznaczony na dalsze leczenie Michałka. W chwili obecnej trwa aukcja kombinezonu Adama Małysza, w którym nasz Mistrz skakał w poprzednim sezonie.
http://allegro.pl/show_item.php?item=1477838496
Tu znajdziecie informacje o koncertach:
Koncert Dla Michałka w Brzeszczach
Koncert Dla Michałka w Zatorze
Ponadto każdy z nas może przeznaczyć 1% ze swojego podatku na wybraną organizację pożytku publicznego. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, to zachęcamy - to nic nie kosztuje, a tak wiele znaczy!
Jeżeli zechcecie przeznaczyć 1% właśnie DLA MICHAŁKA, to wystarczy w swoim PIT wpisać w rubryki:
NUMER KRS: 0000290273 INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE: MICHAŁ GRZESIK
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Kiedy tydzień temu odłączono od Michałka system ECMO, byliśmy szczęśliwi że jego serduszko będzie pracowało już samodzielnie, ale niestety nasze szczęście trwało krótko. Po jednej dobie okazało się, że serduszko Michałka nie bije miarowo i musi być potrzeby rozrusznik serca, który będzie regulował rytm serca. Mamy nadzieję, że tak jak nagle się pojawiły zaburzenia, tak nagle znikną i nie będzie potrzeby implantacji rozrusznika na stałe. Od poniedziałku pozbyliśmy się kolejnych urządzeń podłączonych do Michałka, a w środę lekarze zdecydowali się na zamknięcie klatki piersiowej. Jeszcze przed zabiegiem Michałek otworzył oczy, poruszał noskiem i zrobił grymasik ustami. Zamknięcie dostępu do serduszka Michałka jest tak naprawdę dla nas momentem zerowym, tak powinno być od początku po operacji, gdyby nie dodatkowo wada zastawki trójdzielnej, to cieszylibyśmy się teraz pięknym uśmiechem naszego synka. Prawda jest taka, że ten czas od operacji jest dla nas bardzo trudny i staramy się wraz z każdą poprawą jego stanu zdrowia, z każdym odłączeniem jakiegoś urządzenia cieszyć się chwilą, szukamy w tym nadzieji na lepsze jutro.
Czerpiemy nadzieję między innymi z tego co widzimy tutaj na miejscu. Wiele polskich rodzin, które tu przebywało wraz z dziećmi na operacjach już szczęśliwie wróciło do domu. Była Zosia, Oliwierek, Wiktor, a w niedzielę wyjedzie Wiktoria. Wszyscy już zakończyli wieloetapowe leczenie, na początku którego my dopiero jesteśmy. W tej chwili na miejscu jesteśmy my i Oliwierek z Lędzin, który urodził się tu dwa tygodnie po Michałku, a wczoraj był operowany. Prawdopodobnie w marcu przyjadą następne rodziny z Polski, szukając tu ratunku dla swoich dzieci.
Na chwilę obecną stan Michałka jest następujący: jest podłączony do respiratora, którego próba odłączenia nastąpi być może w poniedziałek, dziś został wyciągnięty ostatni dren odprowadzjący płyny z klatki piersiowej, ale niestety nie poprawia się rytm serca, który jest nieregularny i z tego względu Michałek musi mieć podłączony zewnętrzny rozrusznik serca. Cały czas dostaje dożylnie sporo lekarstw, ale śledząc dawki jakie otrzymuje, mogę stwierdzić, że ciągle są one zmniejszane. Zgadzamy się z lekarzami, że organizm naszego synka potrzebuje więcej czasu na pełną regenerację i kroczy własnym tempem.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Od czasu gdy Michałek znalazł się po operacji na intesywnej terapi, wspomagany przez system krążenia Ecmo i podłączony do respiratora, przeżywamy ciężkie chwile. Musieliśmy się nauczyć, że w przypadku Michałka nie będzie to takie łatwe, jak u innych dzieci, które przechodziły podobne operacje. Czasem patrzymy trochę z zazdrością, na innych rodziców, których dzieci potrafią już tegaz samego lub nastepnego dnia po operacji samodzielnie oddychać. Dlatego nauczyliśmy cieszyć się małymi "sukcesami" - gdy rośnie mu saturacja, gdy lekarze zmniejszają wspomagania systemu Ecmo lub wspomaganie respiratora.
W czwartek od rana lekarze prowadzili próby odłączenia systemu Ecmo, który wspomaga Michałka krążeniowo - podczas tych prób saturacja gwałtownie spadała. Musiała nastąpić interwencja lekarzy, następnie przeprowadzono jeszcze jedną próbę, która się udało i od godzin popołudniowych saturacja utrzymywała się na bezpiecznym poziomie ok 70. Dzięki temu dziś rano (piątek) lekarze mogli całkowicie odłaczączyć system Ecmo. Od tego czasu stan Michałka jest w miarę stabilny, ale cały czas wspomagany przez respirator. Prawdopodobnie w poniedziałek będzie można zamknąć całkowicie dostęp do klatki piersiowej Michałka, która w tej chwili jest jeszcze otwarta by nie uciskała serduszka. Jak powtarza Profesor Malec i Doktor Januszewska wszystko musi następować małymi kroczkami i trzeba dać czas Michałkowi i szansę na samodzielne oddychanie.
Chcieliśmy z tego miejsca podziękować za ogromne wsparcie i modlitwy za Michałka. Składamy również gorące podziękowania Panu, który wylictował zegarek podarowany przez Kardynała Stanisława Dziwisza. Pieniążki będą przeznaczone na drugą operację Michałka.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Wczoraj (poniedziałek 14. Luty) około godziny 7.30 odprowadziliśmy Michałka na blok operacyjny. O godzinie 13.00 pojawił się Profesor, który przedstawił nam jak przebiegała operacja. Cześć operacji dotycząca HLHS przebiegała prawidłowo – jak to określił Pan Profesor – chciałby by każde dziecko tak przechodziło tą operację. Natomiast problem stanowiła zastawka trójdzielna, której zła budowa i centralna niedomykalność zmusiła Profesora do jej korekty. Jak się wcześniej dowiedzieliśmy, nie stosuje się tego na tak wczesnym etapie, ze względu na delikatną budowę, ale było to niezbędne - tak by dać szansę Michałkowi.
Michałek został przywieziony na oddział intensywnej terapii ok. godziny 13.30. Mogliśmy go zobaczyć dopiero po ok. dwóch godzinach, dlatego że w między czasie wymagał jeszcze interwencji lekarzy. Po wszystkim wyszła do nas Pani Doktor Januszewska, która powiedziała, że stan Michałka jest w tej chwili ciężki, ale ustabilizowany. Nasz synek podłączony jest do systemu krążenia pozaustrojowego (podobny jaki stosuje się podczas operacji), który ma go wspomagać. Taki stan może trwać kilkadziesiąt godzin, wtedy nastąpi powolne odłączanie systemu, tak by serce przejęło wszystkie swoje funkcje. Noc przebiegła bez komplikacji, Michałek jest cały czas stabilny.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
W dniu wczorajszym (piątek 11 luty) otrzymaliśmy informację, że operacja Michałka odbędzie się w poniedziałek. Wszystko ma się rozpocząć ok. godziny 7.50, a cała operacja może trwać co najmniej 6 godzin lub dłużej. W piątek po rozmowie z anestezjologiem, który wytłumaczył nam wszystkie aspekty dotyczące narkozy oraz zagrożenia z tym związane podpisaliśmy dokumenty dotyczące narkozy. Również Pani doktor Katarzyna Januszewska przeprowadziła z nami długą rozmowę dotyczącą przebiegu leczenia Michałka, przede wszystkim na temat pierwszej operacji, jaki tego co będzie działo się podczas następnych etapów.
Są to bardzo trudne operacje, zarówno dla kardiochirurgów i dla dziecka, ale całe leczenie jest tak zaplanowane, aby serduszko Michałka (jego prawa komora) po skończonym leczeniu była odciążona i mogła mu służyć przez długie lata. Przed nami jeszcze długa droga, ale znając doświadczenia innych dzieci i ich rodziców wiemy, że to się udaje, a mali pacjenci mogą się cieszyć dzieciństwem tak jak ich rówieśnicy.
Michałek w tej chwili czuje się bardzo dobrze, gdyby nie aparatura dozująca lekarstwa, można by powiedzieć, że to całkiem zdrowy chłopczyk. Całymi dniami śpi i dużo je i generalnie jest spokojnym dzieckiem, ale wystarczy na czas nie dać mu jeść, to pokazuje że ma donośny krzyk, tak by usłyszano go na całym oddziale.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Jest niedziela rano 6 luty 2011 r, Michałek przyszedł na świat 4 dni temu. Po narodzinach usłyszeliśmy pierwszy płacz naszego dziecka, ale tylko na chwilkę, później zamknął oczka i odpoczywał. Nie mogliśmy się zbyt długo cieszyć jego obecnością - został zabrany przez lekarzy, którzy musieli podłączyć go do urządzeń podających specjalny lek (przez połączenie w rączce i pępku podawane są we wlewie ciągłym prostaglandyny zapobiegające zamknięciu się przewodu Botalla, stanowiącego jedyną drogę łączącą serce z organizmem).
Po półgodzinie mogliśmy zobaczyć jeszcze Michałka, gdy lekarze wieźli go w specjalnym łóżeczku z aparaturą na 10 piętro Kliniki, na oddział neonatologii. Po 2 godzinach również Ola trafiła na 10 piętro, w pobliże Michałka, mając możliwość odwiedzania go, oczywiście po zastosowaniu środków ostrożności.
Michałek od samego początku oddycha samodzielnie, po rozmowie z Panią doktor Januszewską dowiedzieliśmy się, że badania ultrasonograficzne wykazały, iż Nasz synek ma dokładnie te wady, które wynikały z badań prenatalnych, czyli HLHS - niedorozwój lewej komory serca, oraz niedomykalność i nieprawidłowa budowa zastawki trójdzielnej (prawa komora serca). Po ustabilizowaniu jego stanu, kardiochirurdzy przeprowadzają operację Norwooda będącą pierwszym z trzech etapów leczenia HLHS. Ma ona na celu wytworzenie sztucznego połączenia, tzw. shuntu zastępującego przewód Botalla. Przeprowadzana się ją w głębokiej hipotermii z wyłączonym sercem, bez zewnętrznego obiegu krwi. Operację prowadził będzie Profesor Edward Malec i doktor Katarzyna Januszewska, oraz lekarze i pielęgniarki z oddziału Kardiochirurgi Dziecięcej Kliniki Uniwersyteckiej Grosshadern w Monachium. Dokładny termin poznamy prawdopodobnie w poniedziałek.
W czwartek Ola mogła już opuścić Klinikę, a mieszkamy od środy w Ronald McDonald House i mamy bardzo blisko do szpitala ok. 100 m, dzięki czemu możemy dość często odwiedzać naszego synka.
W piątek 4 lutego o godzinie 10.00 odbył się chrzest święty Michałka, do Kliniki przyjechał Ojciec Mariusz Mazurkiewicz z Polskiej Misji Katolickiej w Monachium. Pielęgniarki przeniosły Michałka do osobnej Sali, gdzie odbyła się skrócona ceremonia chrztu świętego, obecni byli świadkowie Magda Żak, która oczekuje przyjścia na świat Oliwierka i jej siostra Ewa. Na chrzcie nasz synek otrzymał imiona: Michał i Jerzy – tak życzyła sobie nasza córka Julia. Jak wspomniałem była to skrócona ceremonia, więc po powrocie do Polski odbędzie się chrzest w naszej Parafii wraz z chrzestnymi i rodziną.
Tego samego dnia Michałek trafił na oddział G9b – Intensywna Terapia oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej. Na tym oddziale zostaniemy do czasu przeprowadzenia operacji, jak również po niej.
Możemy tam prawie cały czas przebywać z naszym synkiem, oprócz godzin nocnych. Tym bardziej, że od piątku wieczorem Michałek jest już karmiony piersią. Różnie to bywa, trochę przy tym marudzi, trochę przysypia, ale dzielnie ssie. Nie jest to zbyt proste, ponieważ cały czas podłączony jest do urządzenia podającego lekarstwo, ale przy pomocy wspaniałych pielęgniarek Ola jakoś sobie radzi. Pokarmu jest jeszcze zbyt mało więc musi być dokarmiany z butelki.
Chciałem w tym miejscu zaznaczyć wspaniałe podejście lekarzy, a zwłaszcza pielęgniarek, które są cały czas są obecne przy dzieciach i zawsze służą pomocą, dobrą radą i uśmiechem, dzięki nim wiele spraw wydających się zbyt trudnych, staje się prostsze. .
W sobotę Michałek jadł coraz więcej z piersi, więc Ola większość dnia spędziła na oddziale, zresztą cały czas zastanawiam się skąd moja kochana żona czerpie tyle sił. Przecież ona dopiero co urodziła, po trwającym ponad 6 godzin porodzie, następnego dnia już wyszła ze szpitala, a teraz ma tą ogromną siłę, by biegać co chwile do Kliniki - uważam , że mężczyźni nie poradzili by sobie z tym. Dziękuję Ci, jesteś po prostu wspaniała.
Chcieliśmy podziękować za ogromną ilość pozdrowień i życzeń, która spłynęła na nas po narodzinach Michałka. Dzięki Wam czujemy się silniejsi. Dziękujemy.
|
|
Wpisany przez Artur
|
|

Długo kazał nam czekać na siebie - niby dziewięć miesięcy, licząc mniej dokładnie dwieście siedemdziesiąt dni, kusząc się o drobnostkowość to jakby sześć tysięcy czterysta osiemdziesiąt godzin – z czego ponad połowa na przemian ze łzami szczęścia i troski o przyszłość nienarodzonego jeszcze szkraba. Dziesiątki, setki a może tysiące osób z zainteresowaniem, pełnych nadziei „spoglądało” w kierunku rodziny, która z uporem i konsekwentnie dążyła do zapewnienia mu bezpieczeństwa i należytej opieki już od chwili narodzin.
Michałek przyszedł na świat w dniu dzisiejszym, tj, 2 lutego 2011 r. o godzinie 6:33 z wagą 3250 g i 52 cm wzrostu.
|
|
Wpisany przez Artur
|
|
Zegarek kardynała Dziwisz wystawiony dla Michałka na allegro. HIT Allegro!!!
http://allegro.pl/show_item.php?item=1441819679
- Zegarek Kardynała Stanisałwa Dziwisza, który otrzymał podczas ingresu 27.08.2005 roku. Zegarek jest szwajcarskiej marki "Maurice Lacroix". Złoty.
"Michałek ma tylko jedną komorę serca. Przyszedł na świat dziś, tj 02.02.2011 r.Gdy rodzice MIchałka dowiedzieli się, że ich rodzina powiększy się - Ich serca się radowały. Największy wyraz temu dawała starsza siostra Michałka - 6-letnia Julia. W 22 tygodniu ciąży ich świat legł w gruzach. Diagnoza - HLHS - serce jednokomorowe - bardzo ciężka wada serca. Jeszcze niedawno dzieci z tak ciężką wadą serca umierały po urodzeniu. Dziś mają szansę na życie! Michałka czekają trzy, bardzo trudne operacje na otwartym sercu. Pierwsza, ratująca życie musi być wykonana w pierwszych dniach życia. Zbierając informację o wadzie serca Michałka dowiedzieliśmy się, że najlepszą opiekę dla maluszka może zapewnić profesor Edward Malec, który operuje w Monachium, w Niemczech. Wiedza, że profesor URATOWAŁ JUŻ KILKASET MAŁYCH SERDUSZEK daje ogromną Siłę i Nadzieję, że Michałek ma szansę na życie."
Opiekę nad nienarodznym jeszcze Michałkiem objęła Fundacja Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy i to w jej imieniu jest ta aukcja - mowposwiecim.blogspot.com . Zegarek ma ogromną wartość, zarówno sam w sobie, jako marka, ale przede wszystkim jako jedyna, tego rodzaju pamiątka, wielkiego Polaka i duchownego. Liczymy na waszą hojność, mały Michałek bardzo jej potrzebuje. Zegarek został ofiarowany na potrzeby "Balu akademickiego" współorganizowanego przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Oświęcimiu i Gazetę Krakowską, której pracownikom zegarek został przekazany przez ks. Roberta Nęcka z kurii krakowskiej.
UWAGA BARDZO WAŻNE - ze względu na wartość przedmiotu zastosowaliśmy odbiór osobisty. Możemy wysłać przedmiot po wcześniejszym, osobistym uzgodnieniu z kupującym. Odbiór możliwy w Oświęcimiu lub Krakowie. DO NUMERU RACHUNKU BEZWZGLĘDNIE NALEŻY DOPISAĆ - "Michał Grzesik" inaczej pieniądze nie trafią bezpośrednio do dziecka.
W razie pytań prosimy o kontakt - Albert Bartosz 608088350, Paweł Kram 502499863
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Jest wtorek 1 luty 2011 r, razem Olą z niecierpliwością czekamy, aż Nasz Michałek postanowi przyjść na świat. Teoretycznie miało to nastąpić 30 stycznia, ale które dziecko rodzi się w terminie? I wcale się nie dziwimy, że nie spieszno mu na ten świat, tak jakby przeczuwał swoje trudne początki wśród nas.
W dniu wyznaczonego terminu porodu czyli 30 stycznia (niedziela) zgłosiliśmy się na kontrolę do lekarza dyżurnego na oddziale położniczym w Klinice Grosshadern. Po badaniu został wyznaczony kolejny termin wizyty kontrolnej na środę 2 lutego. Jeżeli Michał do końca tygodnia nie będzie chciał przyjść na świat, wtedy lekarze będą musieli wywołać poród. Tak więc przed nami prawdopodobnie jeszcze parę dni oczekiwania. Ola w tej chwili czuje się dobrze, chociaż Michał „daje się we znaki” dzień w dzień i niestety w nocy również.
W tej chwili prowadzimy już raczej stacjonarny tryb życia. Ale zaraz po przyjeździe do Monachium wykorzystaliśmy ładną pogodę i spacerowaliśmy trochę po miejskich parkach, których jest tutaj sporo. Zresztą Monachium to bardzo przyjazne miasto dla swoich mieszkańców i odwiedzających. Ciekawe stare pałace i rezydencje książęce, przepiękne ogrody. Monachium jest dużym, rozległym miastem i co nas zaskoczyło, przeważa tu niska zabudowa, a przedmieścia to wręcz taka „miejska wioska”. Wszędzie docierające metro pozwala na swobodne przemieszczanie się, a podróżowanie samochodem też nie jest zbyt trudne, ulice są szerokie, a kierowcy przyjaźni i wyrozumiali. Tylko te parkingi. Nawet gdy w centrum jakimś cudem uda się znaleźć miejsce, to będzie nas to słono kosztować – w przeliczeniu 2 zł/ 12 minut postoju. Zresztą wjechać w okolice centrum nie jest tak łatwo, trzeba posiadać specjalne pozwolenie wydawane przez miejscową stację diagnostyczną, generalnie polega to na tym - im ostrzejszą Euro Normę spalin posiada nasz samochód, to tym bliżej centrum możemy dojechać. Natomiast ścisłe centrum historyczne miasta jest wyłączone z ruchu kołowego.
Nie należy też zapominać, że Monachium to stolica Bawarii, blisko stąd są już wysokie góry, a podczas ładnej pogody można liczyć na piękne widoki Alp bawarskich.
Pozdrawiamy Ola, Paweł i Michałek
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Na początku chcieliśmy podziękować wszystkim osobą, które nam pomagały. Rodzinie, przyjaciołom, znajomym, znajomym naszych znajomych i ogromnej rzeszy ludzi, których nie znamy, a którzy zechcieli wyciągnąć do nas pomocną dłoń. Serdecznie Wam DZIĘKUJEMY.
Uzbieraliśmy pieniądze na pierwszą z trzech operacji, które czekają Michałka. Doświadczyliśmy, że jest tak wielu ludzi, którzy mają wrażliwe i otwarte serca na pomoc innym. To wspaniałe, że można liczyć na osoby, które nie znając nas osobiście dobrze nam życzą i służą pomocą nie oczekując nic w zamian. Dziękujemy Wam, że podzieliliście się z nami tym co macie. Dziękujemy za wsparcie zarówno dobrami materialnymi, jak również słowem, które niosło ze sobą nadzieję. Każdy gest dobrej woli jakiego doświadczyliśmy jest dla nas bezcennym darem za, który BARDZO DZIĘKUJEMY. Nie jesteśmy w stanie wyrazić słowami tego jak bardzo jesteśmy wdzięczni za okazaną nam dobroć i życzliwość. Dzięki Wam na konto Michałka w Fundacji Cor Infantis wpłynęło ponad 110 000 zł, resztę pieniędzy dołożyły Fundacja Polish Gift of Life oraz Fundacja Mam Serce, która powstała w grudniu 2010 r, i od samego początku bardzo aktywnie zbierała dla Michałka pieniążki.
Do Monachium przyjechaliśmy w niedzielę 16 stycznia, miasto przywitało nas piękną pogodą i wręcz wiosenną temperaturą. Ponieważ w Ronald McDonald House (hotel Fundacji Ronalda McDonalda – przeznaczony dla rodzin, których dzieci znajdują się na leczeniu w klinice) nie było miejsca, zamieszkaliśmy u polskiej rodziny Ani, Andrzeja i ich ślicznej córeczki Marysi - 15 minut jazdy samochodem od kliniki. Dzięki ich uprzejmości mamy dach nad głową, świetne warunki mieszkaniowe i towarzystwo, dzięki któremu zapominamy o czekających nas ciężkich chwilach.
Pierwsze dni spędzaliśmy głównie w Klinice. Formalności administracyjne, spotkania z lekarzami i badania, to pochłaniało sporo czasu.
Jesteśmy już po badaniach usg i echa serca Michałka (na zdjęciach w formacie 4D: z uśmiechem, rączką w buzi i nóżką też w buzi :) ). Dowiedzieliśmy się, że waży ok.3 kg, ale jak mówią lekarze nie zaszkodzi jakby przybrał jeszcze na wadze 0,5 kg. Wszystko poza serduszkiem jest w porządku. Jednak możemy spać już spokojnie, bo jesteśmy na miejscu, gdzie Michał będzie miał najlepszą opiekę i po urodzeniu zostanie zoperowany przez wspaniałego polskiego kardiochirurga Edwarda Malca.
Mieliśmy okazję obejrzeć salę porodową i poznać szczegóły w jaki sposób będzie przebiegał poród. Michał powinien przyjść na świat siłami natury, a nie przez cesarskie cięcie. Większość porodów dzieci z HLHS odbywa się właśnie naturalnie, dzieci są na tyle silne, że odbywa się to bez przeszkód. Termin porodu wyznaczony jest wstępnie na 30.01.2011, więc teraz cierpliwie czekamy na przyjście na świat naszego Synka. W najbliższy poniedziałek będziemy na kolejnych badaniach w klinice, ale jak mówi Pani Dr Januszewska, która operuje wraz z Profesorem Malcem – najważniejsze i najbardziej miarodajne będą te badania, którym zostanie poddany Michał po urodzeniu. Jeżeli chodzi o HLHS, to z pewnością nic się już tu nie zmieni, ale obecna niedomykalność zastawki trójdzielnej, którą posiada nasz synek może po urodzeniu ulec zmianie.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Już 29 grudnia klub „Układ” zaprasza na imprezę, na którą wszyscy maturzyści mają wstęp wolny. Pieniądze z biletów i kwesty zostaną przekazane na leczenie naszego synka Michałka.
Dwa dni przed sylwestrową nocą czeka Was rozgrzewka. W najbliższą środę, specjalnie dla klubowiczów zagra DJ Hubert S, a bawić się będziemy przy muzyce vocal house, pop, latino, R’n’B.
Niekwestionowanymi gwiazdami tego wieczoru będą maturzyści. Jak zapewniają organizatorzy, atrakcji dla nich nie zabraknie. Do godziny 22:00 panie mają wstęp wolny.
O naszym Michałku pamięta także personel klubu: "Pieniądze, które zarobi personel wraz z napiwkami zostaną także przekazane na ratowanie chłopca, który w styczniu urodzi się z jedną komorą serca."
Natomiast w czwartek 30 grudnia zapraszamy na koncert kolęd do restauracji "Europa". Od godziny 20.00 w ciepłej i miłej atmosferze świąteczno - noworocznej, będzie można posłuchać fajnie zagranych kolęd i oczywiście posmakować niesamowitego jedzonka. Weźcie przyjaciół i jazda. Wszystko oczywiście w ramach Europejskich Czwartkowych Qlturalnych Spotkań ze smakiem. Nadal, uparcie "Dla Michałka"- nie zawiedźcie mnie, nawet jeśli nie lubicie kolęd:) - jak pisze w zaproszeniu na facebooku Waldek Sieradzki. Serdecznie Zapraszamy.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|

|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Czas przedświąteczny, to szczególny moment w ciągu całego roku. Wspólne przygotowania do rodzinnej wigilii, szukanie prezentów dla bliskich, ubieranie choinki. Dla nas te święta to moment odpoczynku, wytchnienia, choć myślami jesteśmy już przy narodzinach Michałka.
Niestety w ostatni piątek musieliśmy się zetknąć z rzeczywistością, byliśmy na kolejnym badaniu prenatalnym, tym razem w Łodzi. Po badaniach Pani Kardiolog poinformowała nas, że Michałek ma kolejny problem w postaci niedomykalnej zastawki trójdzielnej. Jest to dodatkowe obciążenie dla dziecka z HLHS. Do porodu pozostał jeszcze miesiąc i mamy nadzieję, że niedomykalność może się zmniejszyć. Pełni niepokoju skontaktowaliśmy się z profesorem i dostaliśmy odpowiedź, że zastawka zostanie dokładnie oceniona po urodzeniu Michałka. Niedomykalność zastawki trójdzielnej nie jest przeciwwskazaniem do przeprowadzenia operacji, ze względu na brak alternatywnego leczenia, w wielu przypadkach zastawkę udaje się poprawić chirurgicznie. Pozostałe parametry rozwojowe są zadowalające. Michałek waży już prawe 2 kg i z każdym dniem przybiera ładnie na wadze. Wierzymy, że wszystko będzie dobrze.
Chcielibyśmy jeszcze przypomnieć o akcjach organizowanych w zeszły i ten weekend.
12 grudnia Gminna Biblioteka Publiczna z siedzibą w Grojcu zorganizowała Spotkanie z Tradycją Świąteczną. Jest to coroczna Gala związana z prezentacją stołów wigilijnych. Impreza w tym roku odbyła się Gminnym Gimnazjum na Zaborzu, a dzięki zaangażowaniu Pani dyrektor Barbary Gasidło, Pani Jadwidze Szczerbowskiej i innych Pań z biblioteki podczas spotkania można było wspomóc Michałka bezpośrednio do puszek i również biorąc udział losowaniu upominków loteryjnych. Dziękujemy sponsorom: Adam Nowotarski, wszystkie koła gospodyń, przedszkole „Smyk” z Babic, pracownicy Biblioteki w Grojcu, firma budowlana z Polanki Wielkiej, Stanisław Krawczyk, Janina Gębala, sklepy Georg, P. Żydzik i P.Handzlik w Grojcu, Irena Grygiel, przedszkola w Zaborzu i Porębie Wielkiej, świetlica dla dzieci w Babicach, ZSP w Harmężach, szkoły podstawowe w Brzezince, Babicach, Grojcu, Porębie Wielkiej, Gminna Biblioteka, Agnieszka Noworyta, gimnazjum w Zaborzu, hurtownia”Marbet”, sklep P. Buckich w Harmężach i przedsiębiorca z Grojca. Dzięki loterii na konto Michałka trafiło 1500 zł plus jeszcze niepoliczone pieniążki w puszkach. http://www.gbp.oswiecim-gmina.pl/imprezy/obchody.html
W sobotę 18 grudnia na Sali widowiskowej MOKSiR w Chełmku odbył się koncert Dla Michałka. Zagrały zespoły z Oświęcimia: HOLM i TRICK – chciałem z tego miejsca podziękować zespołom za wspaniały wieczór i muzykę na najwyższym, rockowym poziomie. Mimo niewielkiej frekwencji wieczór dzięki wspaniałej muzyce i szczodrości przybyłych należał do bardzo udanych. Koncertowi towarzyszyły kiermasz i loteria. Podczas całej imprez udało się uzbierać 1135 zł. Organizatorami koncertu dla Michałka była Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy i MOKSiR Chełmek.
W niedzielę 19 grudnia również przy wsparciu Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy i przede wszystkim przy czynnym udziale Młodzieżowego Domu Kultury w Oświęcimiu odbył się koncert wychowanków i zaproszonych gości w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Oświęcimiu. Podczas dzisiejszego wieczoru wysłuchaliśmy utworów SDM i coverów klasyki rocka. Zbiórka do puszek zakończyła się kwotą 837 zł przeznaczoną na leczenie dla Michałka.
W ciągu ostatnich dni, jak również w poprzednią niedzielę odbywały się również zbiórki na rzecz naszego synka w wielu miejscach. W poprzednią niedzielę nasi niestrudzeni wolontariusze Waldek i Zbyszek udali się do Kalnej koło Żywca, by w tamtejszej parafii przeprowadzić zbiórkę dla Michałka. Ta niewielka miejscowość koło Łodygowic całym sercem wsparła nasz cel, dali temu wyraz mieszkańcy Kalnej wrzucając do puszek Fundacji hojne datki. W całą akcję zaangażował się również Piotr „Władysław” i oczywiście wspaniały ksiądz proboszcz Kazimierz Kanzlik.
Również w tą niedzielę odbyła się zbiórka wśród parafian – tym razem w Libiążu, w kościele Św. Barbary. Akcja mogła się odbyć dzięki uprzejmości księdza proboszcza Stanisława Pasternaka. Parafianie nie przeszli obojętnie wobec apelu i każdy wykazał się życzliwością i wsparciem. Wzruszające i zaskakującym był fakt, iż niektórzy przepraszali, że nie mogą nas wspomóc większą kwotą, bo nie wiedzieli, nie mieli akurat dzisiaj pieniędzy w portfelu. Gorąco wszystkim dziękujemy za każdą złotówkę wrzuconą do puszki. Dziękujemy również naszym kochanym przyjaciółkom Asi i Madzi, które mimo mroźnej aury dzielnie zbierały na wszystkich Maszach pieniążki do puszek. Dziewczyny nie wiem co byśmy bez Was zrobili - jesteście wspaniałe!!!
Chcieliśmy również serdecznie podziękować szkołom, które włączyły się do pomocy dla Michałka.
W ciągu kilkunastu ostatnich dni takie akcje odbywały się w Zespole Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu, gdzie przy wsparciu nauczycieli w zbiórkę zaangażował się Samorząd Szkolny – uzbierano kwotę ok. 1500 zł. Zbiórka do puszek odbywała się również wśród uczniów i nauczycieli PZSOMSiT nr 2 w Oświęcimiu, jak również 6 grudnia w trakcie turnieju piłki nożnej organizowanego przez Samorząd Szkolny. Wiemy też o akcjach dla Michałka prowadzonych w szkołach i przedszkolach w Chełmie Śląskim i na Goławcu. Dziękujemy za ogromne wsparcie, które od was otrzymujemy.
Chciałem w tym miejscu podziękować również Pani dyrektor, wychowawcom i rodzicom dzieci z przedszkola „Smyk” w Babicach, do którego uczęszcza nasza Julia. Od samego początku nas wspierają i przekazali na nasze konto w Fundacji kwotę 1500 zł. Jeszcze raz dziękujemy.
Zdajemy sobie sprawę, że o wielu akcjach wsparcia nie wiemy. Często różne instytucje, firmy i oczywiście osoby prywatne wspierają nas wpłacając na konto w Fundacji znaczne kwoty, ale my nie mamy możliwości poznać naszych darczyńców, dlatego chciałbym wszystkim bardzo podziękować. Bez Was nie było by teraz na naszym koncie w Fundacji 70 000 zł, a jest to kwota bez pieniążków z puszek, więc do celu jest już bardzo blisko.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
 
W najbliższą sobotę i niedzielę będzie "koncertowo" Dla Michałka.
W sobotę 18 grudnia Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy zaprasza do Chełmka (MOKSiR w Chełmku Pl. Kilińskiego 3). Koncert rozpocznie o godzinie 17.00 zespół HOLM z Oświęcimia - mieszanka aksamitnego i zadziornego głosu Ani, z naprawdę skrojonym, klimatycznym rockiem.Od 18.00 posłuchamy grupy HOLM też z Oświęcimia - będzie mocniej i klasycznie. Wieczór będzie stał pod znakiem Wielkich Rockowych Serc.
W niedzielę 19 grudnia Młodzieżowy Dom Kultury w Oświęcimiu zaprasza na godzinę 17.00 do Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli na ul. Bema 4 (internat PZ nr 2, sala na parterze) na spokojniejsze rytmy. Wystąpią: zespół CAMINO z MDK, w repertuarze utwory grupy SDM. Ponadto wychowankowie MDK w mini koncercie bluesowo - rockowym i zespół wokalno - instrumentalny z Brzeszcz. Wysłuchamy również recitalu, w którym wystąpią nauczyciele - Kamila Sibik - śpiew, Janusz Majcherek - perkusja, oraz goście Paweł Mąsior - bas i Waldemar Sieradzki - instrumenty klawiszowe, śpiew. Koncert odbędzie się pod patronatem Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy.
Przypominamy, że trwa licytacja kasku Leszka Kuzaja z Jego autografem. Kask firmy Peltor z interkomem, posiada homologację "czerwoną". Leszek Kuzaj jeździł w tym kasku w sezonie 2002, kiedy na Peugeot WRC zdobył Mistrzostwo Polski.
http://allegro.pl/rajdowy-kask-leszka-kuzaja-z-pomoca-dla-michalka-i1363238734.html
Trwają również inne aukcje Dla Michałka - biżuterii, autografy gwiazd i inne:
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=6841174
Serdecznie Zapraszamy
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Ten weekend okazał się najważniejszym odkąd rozpoczęliśmy zbiórkę pieniędzy na ratowanie życia Michałka. Mimo bardzo trudnych warunków pogodowych, imprezy które były zorganizowane dla naszego synka okazały się bardzo owocne. Już w sobotę podczas "Akcji Charytatywnej" w Szkole Podstawowej w Babicach udało się zebrać ok. 7300 zł, ale wolontariusze twierdzą, że do zaplombowanych puszek mogło trafić nawet ponad 8000 zł (tego dowiemy się dopiero po przeliczeniu pieniędzy w siedzibie fundacji).
Niedziela stała pod znakiem Turnieju Piłkarskiego dla Michałka. Przygotowania trwały już od miesiąca, ciężka praca wielu osób - przyjaciół, wolontariuszy nie poszła na marne. Wiele firm i osób prywatnych włączyło się do pomocy i przekazało potrzebne rzeczy: wody mineralne, po puchary, pieniądze na piłki które zostały wysłane do klubów sportowych i odesłane juz z podpisami, posiłki dla piłkarzy, pamiątki robione ręcznie przez dzieci. Zespół Szkół w Libiążu udostępnił nieodpłatnie Halę Sportową.
Drużyna "Gwiazd" przyjechała do Libiąża w nieco okrojonym składzie bez zapowiadanych: Tomasza Wałdocha, Jacka Wiśniewskiego czy Piotrka Rockiego. Trener Jan Urban miał jednak do dyspozycji Radosława Gilewicza wieloletniego reprezentanta Polski, Mirosława Dreszera wybitnego bramkarza, Jacka Trzeciaka ikonę Polonii Bytom ostatnich czasów, Andrzeja Sermaka, którego nikomu nie trzeba przedstawiać oraz Mirka Kmiecia zasłużonego działacza i trenera III ligowego Beskidu Andrychów. Po uroczystym otwarciu turnieju przez Burmistrzów Libiąża: Jacka Latkę i Jarosława Łabędzkiego drużyna gwiazd rozegrała pokazowy mecz z wszystkimi uczestniczącymi zespołami (z każdego klubu po 2 zawodników wchodziło na zmiany) na koniec rozegrano turniej rzutów karnych.
Po meczu gwiazd zlicytowano koszulkę Jerzego Dudka z autografem za 1100 zł!. To był dopiero początek, na trybunach hali gościło w tym czasie ok. 150 osób (ciągła rotacja, wiele osób przychodziło tylko na chwilę wpłacić datek). Turniej trwał w najlepsze, drużyny ostro walczyły na parkiecie hali, a w przerwach odbywały się licytacje. Oprócz wspomnianej koszulki Jerzego Dudka publiczność wylicytowała m.in.: Koszulkę Macieja Iwańskiego - Legii Warszawa z podpisami wszystkich jej zawodników za 400 zł, piłkę Wisły Kraków - 300 zł, piłkę Górnika Zabrze (wielkie dzięki fanom Górnika Zabrze F.C Libiąż którzy wygrali licytację 260zł), koszulka Hokejowej Drużyny Unii Oświęcim za 350 zł, koszulka niemieckiej drużyny piłki ręcznej z autografami (240zł), koszulka Beskidu Andrychów z drużyny gwiazd 130 zł, koszulka Kuby Księżarczyka 100 zł, dwa szaliki Polski za 160 zł, Polar za 100 zł itd. łączna suma z licytacji z całego dnia to 5110 zł !!! Po licytacji koszulki Jerzego Dudka i Legii Warszawa stała się rzecz niesamowita - osoba która wygrała licytację wrzuciła sumę za koszulki do puszki (1500 zł), a następnie przekazała nam z powrotem wylicytowane przedmioty!!! Dzięki tak pięknemu gestowi, te cenne przedmioty będą mogły być zlicytowane ponownie podczas następnej imprezy sportowej dla Michałka (będzie to prawdopodobnie w styczniu podczas specjalnego meczu piłki ręcznej, podczas którego dla Michałka zagra KS VIVE TARGI KIELCE - szczegóły wkrótce). Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za Wielkie Serce. Podczas całego dnia do puszek oprócz aukcji trafiły również pieniążki za symboliczne bilety oraz z bufetu. Według szacunkowych podliczeń powinna być to kwota 9000 zł, ale jak nam wiadomo do puszek często zamiast 5 zł za bilet trafiały kwoty wielokrotnie większe.
Sportowo turniej zakończył się sensacyjnym zwycięstwem "amatorskiego" zespołu Megalo z Chrzanowa, który w finale pokonał po rzutach karnych zespół Szczakowianki Jaworzno. Trzecie miejsce zajęła drużyna miejscowych - Górnika Libiąż, a tuż za podium znalazł się zespół Soły Oświęcim. Gratulujemy zwycięzcom i gorąco dziękujemy wszystkim drużyną za uczestnictwo, publiczności za wspaniały doping, a wszystkim za szczodre datki dla Michałka.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Słowo Serce było tej śnieżnej soboty wielokrotnie wymieniane. Pomimo niesprzyjającej aury wielu mieszkańców Babic i okolicznych miejscowości wzięło udział w „Akcji Charytatywnej” Dla Serca Michałka. Dzięki inicjatywie Pani Sołtys Anny Zimnal, ciężkiej pracy wielu ludzi: nauczycieli, rodziców i dzieci oraz wsparciu firm i osób prywatnych udało się zebrać wg szacunków kwotę 7300 zł. Podczas tego popołudnia działał kiermasz świąteczny z pięknymi ozdobami świątecznymi i choinkowymi. W przerwach między występami artystycznymi dzieci i młodzieży, można było spróbować sił w licytacjach niepowtarzalnych rzeczy. Dzięki darczyńcom można było licytować obrazy z galerii i z prywatnych zbiorów, wyjątkowe ozdoby świąteczne, była też bombka z autografami władz gminnych, radnych gminy i powiatu oświęcimskiego oraz inne wyjątkowe przedmioty – m.in. zdjęcie pani Ewy Drzyzgi z autografem i dedykacją, a także duuuży pluszowy Łoś. Po emocjach związany z licytacjami, sala świetlicy szkolnej częstowała wypiekami świątecznymi oraz kawą i herbatą (oczywiście również za drobnym datkiem do puszki). Dużym powodzeniem cieszyło się losowanie fantów, to zainteresowanie nas wcale nie dziwi, ponieważ często wylosowane upominki przewyższały wielokrotnie swoją wartością zakupione losy. Jeszcze raz dziękujemy za Wielkie Serca!
Chcieliśmy również przypomnieć i jeszcze raz zaprosić na Turniej Piłkarski, który specjalnie dla Michałka odbędzie się dziś (niedziela) w Hali Sportowej w Libiążu przy ul. Górniczej 3. Rozgrywki drużyn zawodowych rozpoczną się od godz. 10.00. Mecz pokazowy rozegra drużyna gwiazd ok. godz 10.30. Podczas turnieju będzie można również zakupić piękne ozdoby świąteczne, a wszystkie bilety wstępu biorą udział w losowaniu ciekawych upominków (mamy tego trochę). Dla koneserów mamy specjalne aukcje gadżetów sportowych – m.in. ta koszulka bramkarska Jerzego Dudka z jego autografem. Serdecznie Zapraszamy.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
W dniu 09.12.2010 konto Michałka zasilone zostało ogromną kwotą 16300 zł. Stała się niesamowita rzecz, 163 pracowników firmy Thermoplast, firmy w której pracuję od 8 lat, przekazało swój ekwiwalent za paczkę świąteczną, z której zrezygnowali aby ratować życie mojego Michałka. Wiem, że wielu pracowników jest w ciężkiej sytuacji materialnej, a jednak zdecydowali się na tak cudowny gest. Jestem im za to dozgonnie wdzięczna. Wszyscy jesteście Wspaniali!!! Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Ten miesiąc będzie dla nas bardzo ważny i pracowity, aby urzeczywistniła się szansa wyjazdu i operacji Michałka w Monachium. Dzięki wsparciu i zaangażowaniu wielu ludzi, przyjaciół i znajomych w ciągu najbliższych kilkunastu dni odbędą się imprezy i zbiórki dla Michałka.
W najbliższą sobotę 11 grudnia, od godziny 14.00 zapraszamy do szkoły podstawowej w Babicach k/Oświęcimia na Akcję Charytatywną „Od Serc dla Serca Michałka”. W programie przewidziano: występy dzieci i młodzieży, kiermasz świąteczny (wyjątkowe i oryginalne ozdoby), loteria fantowa, kawiarenka z łakociami świątecznymi i aukcje dla Michałka. Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy zechcą miło i rodzinnie spędzić czas i jednocześnie wesprzeć Michałka.
Następnego dnia, 12 grudnia (niedziela) w godzinach od 10.00 do 17.00 zapraszamy do Libiąża na "Turniej Piłkarski". Specjalnie dla Michałka na Hali Sportowej w Libiążu, przy ul. Górniczej 3 zagrają drużyny piłkarskie: LKS Bobrek, KS Chełmek, Janina Libiąż, Szczakowianka Jaworzno, Zagórzanka Zagórze, Zryw Żarki, Soła Oświęcim oraz Drużyna Gwiazd (m.in. Jan Urban, Tomasz Wałdoch, Gęsior Dariusz, Wiśniewski Jacek, Kmieć Mirosław, Rocki Piotr, Dreszer Mirosław). W przerwach będą prowadzone aukcje pamiątek i gadżetów kolekcjonerskich: koszulka teamu Renault, koszulka bramkarska Jerzego Dudka z Realu Madryt z jego autografem przekazana dla Michałka, zdjęcia sportowców z autografami oraz piłki m.in. Górnika Zabrze, Wisły Kraków, Jagiellonii Białystok z autografami zawodników. W trakcie turnieju wystąpi zespół tancerek Second Shake z Oświęcimia. Podczas turnieju będzie można również zakupić kartki i ozdoby świąteczne. Bilety - cegiełki w cenie 5 zł biorą udział w losowaniu nagród i upominków. Serdecznie zapraszamy.
Tydzień później 18 grudnia (sobota) Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy organizuje dla Michałka koncert w Chełmku - szczegóły tej imprezy podamy wkrótce.
Michałek ciągle rośnie i w brzuszku mamy czuje się dobrze, często daje znać o sobie rozpychając się rączkami i nóżkami. Niestety robi to prawie zawsze późnym wieczorem.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Dziś w Libiążu miał miejsce Turniej Barbórkowy, podczas którego odbyła się kwesta na rzecz naszego Michałka. Organizatorem turnieju jest Fundacja Ochrony Zdrowia Janina i NSZZ "Solodarność". W turnieju o puchar Dyrektora rywalizowały drużyny oodziałów górniczych. Odbył się również jeden mecz przyjaźni pomiędzy reprezentacją górników i libiązkich samorządowców.
Chciałem podziękować Wszystkim za okazane wsparcie podczas dzisiejszej zbiórki "dla Michałka" - zwłaszcza bardzo hojnym PIŁKARZOM - Pracownikom Kopalni Janina, Panu Zenkowi Sroce, kibicom oraz Włodarzom i Pracownikom Urzędu Miasta w Libiążu. Gorące podziękowania należą się naszym przyjaciółkom, dzięki którym możliwa był dzisiejsza kwesta: Asi, Magdzie, Gosi i Anii.
Kwota, która zasili konto Michałka, zostanie poznana po przesłaniu puszek z pieniędzmi do Fundacji, gdzie zostaną odpieczętowywane i komisyjnie podliczone.
Informacja o imprezie ukazała się na łamach portalu Powiat-Chrzanów.pl
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
We wtorek 16 listopada mieliśmy badanie diagnostyczne - echo serca dziecka. Jechaliśmy na nie z cichą nadzieją, że może jednak lekarze mogli się wcześniej pomylić. Mimo świadomości, że tego typu wada serca jest nieodwracalna, ale nadzieja umiera ostatnia, zwłaszcza nadzieja rodziców...
Pierwsze badanie diagnostyczne było w 22 tygodniu ciąży, nasz Michałek ważył wtedy ok. 450g, obecnie czyli w 29 tygodniu waży już ok. 1164g, to ważne że rośnie prawidłowo i przybiera na wadze. To jaki duży i mocny będzie podczas narodzin jest bardzo istotne dla powodzenia operacji.
Opis serduszka wygląda następująco: nieprawidłowy obraz 4-jam serca, zarośnięta zastawka mitralna, spływ żył systemowych i płucnych prawidłowy, łuk aorty hypoplastyczny - ze wstecznym przepływem do przewodu tętniczego, rytm serca miarowy. Rozpoznanie: Wada serca botozależna - zespół niedorozwoju lewego serca (HLHS) z szerokim otworem owalnym i przepływem I-p. Obecna niedomykalność zastawki trójdzielnej. Dokumentację z badania umieściliśmy w zakładce "Dokumenty".
Nasz Michałek podczas badania wyraźnie się nudził - ziewał i przeciągał się - nic dziwnego było wczesne przedpołudnie, a normalnie daje o sobie znać regularnie późnym wieczorem.
Właśnie minęło dwa tygodnie od czasu gdy rozpoczęliśmy zbiórkę funduszy na operację Michałka. Dzięki wsparciu wielu ludzi, do dnia 18 listopada 2010 na konto Michałka wpłynęło 16 182 zł. Dziękujemy wszystkim, którzy zdecydowali się nam pomóc.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
W dniu 21.11.2010 (niedziela)od gdz.9.00 do 16.00 na hali sportowej w Libiążu przy ul. Górniczej 3, odbędzie się TURNIEJ BARBÓRKOWY w rozgrywkach piłki nożnej. Podczas turnieju odbędzie się zbiórka do puszek na operację dla Michałka.
Organizatorzy turnieju: Fundacja Ochrony Zdrowia Janina w Libiążu i NSZZ Solidarność.
Serdecznie zapraszamy.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Każdy dzień przynosi coś nowego.
W niedzielę skontaktowali się z nami rodzice jednego z podopiecznych fundacji Cor Infantis. Ich synek Maksymilian urodził się w Monachium 28.10.2010. Mama chłopca napisała, że podczas porodu było przy niej 12 osób, każdy czuwał nad bezpieczeństwem jej i maluszka. 14 listopada pierwszy raz po operacji synka, mama mogła go karmić piersią. Profesor powiedział, że za kilka dni mogą wracać do domu. To wszystko napawa optymizmem, a rozmowa z kimś kto przeszedł już przez to daje wiele siły.
Poza tym codziennie docierają do nas ciepłe słowa i wsparcie od innych, a to bardzo nam pomaga. Jutro jedziemy na badanie diagnostyczne echa serca Michałka do Pani dr. Agaty Włoch, oraz na sprawdzenie pozostałych parametrów rozwoju maluszka. Mamy nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
Od momentu gdy w zeszłym tygodniu podzieliliśmy się za pomocą tej strony informacją o chorobie naszego synka Michała, doświadczamy codziennie niezwykłych rzeczy. Przede wszystkim ogromne wsparcie, jakim obdarzają nas przyjaciele, znajomi i całkiem obcy ludzie. Przyjaciele, którzy pomagają nam na każdym kroku, w różnych sprawach: jak projekt tej strony www; tłumaczenia na język angielski i niemiecki; roznoszenie ulotek; gotowość do organizacji imprez dla Michałka i wiele innych - bez nich, bez ich pomocy nie mielibyśmy nadziei, że Michałek ma szansę na życie.
Choć to dopiero początek długiej drogi, walki o normalne życie dla naszego synka, to przy wsparciu tak wielu osób - jesteśmy dobrej myśli.
Wśród osób, które nam pomagają są Ewa i Adam. Przeznaczyli na aukcje allegro piękną biżuterię, ręcznie robioną, za co im gorąco dziękujemy. Poniżej są linki do tych aukcji. Informacje o wszystkich aukcjach "Dla Michałka" będą umieszczane w zakładce AUKCJE.
Oto linki do aukcji z których wszystkie pieniądze przeznaczone zostaną na leczenie Michałka:
http://allegro.pl/aukcja-z-pomoca-dla-michalka-i1315479361.html
http://allegro.pl/aukcja-z-pomoca-dla-michalka-i1315479452.html
http://allegro.pl/aukcja-z-pomoca-dla-michalka-i1315479508.html
http://allegro.pl/aukcja-z-pomoca-dla-michalka-i1315479540.html
|
|
Wpisany przez Ola i Paweł
|
|
30 maja 2010 r. dowiedzieliśmy się, że nasza rodzina się powiększy. Radość była ogromna, nasza 6 letnia Julia już od dawna marzyła o rodzeństwie.Około 20 tygodnia ciąży zaczęliśmy zastanawiać się nad badaniem USG naszego dziecka w technice 3-4D. Widzieliśmy wiele zdjęć, które idealnie pokazywały każdy uśmiech, ziewniecie, czy grymas na twarzy dzieciaczków badanych tą metodą. W 22 tygodniu ciąży umówiliśmy się na takie badanie w Katowicach. Pierwszym pytaniem lekarza po włączeniu ultrasonografu było, czy chcemy poznać płeć dziecka. Oczywiście chcieliśmy i dowiedzieliśmy się ku naszej radości, że będzie to chłopczyk. Cieszyliśmy się i mieliśmy ochotę już dzwonić do naszej 6 letniej córeczki, która czekała na wiadomości z dziadkami. Potem lekarz zaczął sprawdzać wszystkie pozostałe narządy i wszystko było w jak najlepszym porządku, aż do chwili gdy zaczął oglądać serduszko maluszka. Zatrzymał się przy nim i po dłuższej chwili powiedział, że coś jest z nim nie w porządku.
|
|